Ach, oto pytanie z pogranicza powagi i żartu, które lubi Wyznawca Istot. Bo przecież nie raz, stojąc przy stajennej półce pełnej pojemników i butelek z napisami „biotyna dla koni”, „witaminy dla źrebiąt”, „minerały dla kopyt”, ktoś uśmiechnął się i spytał: „A może i ja bym łyknął? W końcu to samo zdrowie!”.
Końska dawka witamin
Prawda jest taka: konie i ludzie to różne organizmy, o odmiennych potrzebach żywieniowych, a także o innej skali. To, co dla konia jest porcją dzienną, dla człowieka bywa dawką wielokrotnie przekraczającą nasze normy. Wyobraźmy sobie: koń waży pięćset kilogramów, a człowiek przeciętnie siedemdziesiąt. Jeśli więc w witaminowej mieszance dla konia znajdzie się np. selen czy miedź – mikroelementy potrzebne, ale w nadmiarze toksyczne – to dla nas taka „końska dawka” (ach, skąd się wzięło to powiedzenie!) może być wręcz groźna.
Niektóre składniki faktycznie są podobne: witamina E, witaminy z grupy B, biotyna. Te same substancje wspierają metabolizm zarówno u koni, jak i u ludzi. Różnica tkwi jednak w proporcjach i dodatkach. Często w preparatach dla koni występują substancje nośne, które dla człowieka mogą być niestrawne albo wywołać ból brzucha.
| Witamina | Człowiek (dorosły) |
Koń 500 kg |
Uwagi |
|---|---|---|---|
| A | 700–900 µg | 15–30 tys. IU | z β-karotenu |
| B1 (tiamina) | 1,1–1,2 mg | 30–80 mg | synteza w jelitach |
| B2 (ryboflawina) | 1,1–1,3 mg | 20–50 mg | synteza mikrobiologiczna |
| B12 | 2,4 µg | nie wymaga | w ogóle z diety nie potrzebuje |
| C | 75–90 mg | synteza własna | do 20 g/dzień |
| D | 600–800 IU | 3000–6000 IU | słabsza synteza skórna |
| E | 15 mg | 500–2000 IU | największa różnica! |
| K | 90–120 µg | synteza w jelitach | rzadko suplementowana |
Ale z drugiej strony, ta myśl o „końskich witaminach” nie jest wcale tak absurdalna. To właśnie obserwacja zwierząt doprowadziła ludzi do odkrycia wielu substancji odżywczych. Gdy koń tracił sierść albo miał kruche kopyta – człowiek szukał sposobu, by go wzmocnić. I tak samo później okazało się, że biotyna, cynk czy witamina E są dobre także dla nas.
Można więc powiedzieć: ludzie i konie mają wspólną aptekę czerpaną z natury, lecz odmienne receptury. Wyznawca powie jeszcze tak: witaminy dla konia najlepiej pozostawić koniowi, a dla człowieka – człowiekowi. Ale samo pytanie, podszyte humorem, ma w sobie coś pięknego. Bo pokazuje bliskość: chcielibyśmy dzielić się z końmi tym, co najlepsze, i choć na chwilę poczuć się jak one – silne, zdrowe, pełne wigoru.
