Blog o zwierzętach » Ptaki » Tajemnica OTP – reportaż z Opola

Tajemnica OTP – reportaż z Opola

OTP Opole
OTP Opole

1. Trop zaczyna się od plakietki

Wszystko zaczęło się od małej mosiężnej odznaki.
Znalazłem ją w antykwariacie przy ul. Krakowskiej, między starymi guzikami a brelokiem z logiem „Odry Opole”.

Na odznace trzy litery: OTP.
Pod nimi stylizowany ptak — coś między wróblem a zdeformowanym strzyżykiem (symbole płodności!).
Skrzydła zwinięte, łeb wzniesiony.
Na pierwszy rzut oka – symbol ezoteryczny.

Sprzedawca powiedział tylko:
– „Nie wiem, panie, ale oni się chyba dalej spotykają.”


2. Poszlaki, plotki, tropy

Pakujemy nieodzowny sprzęt do pracy w terenie
Źródło: Wikimedia, Autor: IAmDipanjanDey

W redakcji pomysł szybko nabrał tempa.

Ktoś skojarzył, że w przedwojennym Oppeln działała loża masońska „Zum Goldenen Adler” – „Pod Złotym Orłem”.

Ktoś inny zauważył, że ptak z odznaki przypomina właśnie orła, choć stylizowanego, jakby celowo niepełnego.

Na forach internetowych znalazłem wpisy:
„OTP znów się uaktywniło.”
„Spotykają się nocą na wyspie Bolko.”
„To Opolski Tajny Plan, mają coś wspólnego z uczelnią.”

Nazwy mnożyły się same:
Opolski Tajny Plan,
Organizacja Tajnych Pomazańców,
Ordo Templaris Poloniae.

W każdym wariancie – atmosfera zagadki i lekko niepokojący ptak, który już zaczął mnie nawiedzać w koszmarach.


3. Trop prowadzi do człowieka

Po tygodniu dostaję wiadomość.
Krótki mail bez podpisu:

„Jeśli chcesz wiedzieć, czym jest OTP, przyjdź w sobotę na stawy Malina. Weź lornetkę, nie notes.”

Brzmi jak scena z thrillera, a kończy się… parkingiem przy trzcinach.
Stoi tam pięć osób. Wszyscy w gumowcach, z kubkami termicznymi.
Na ich kurtkach – naszywki: OTP.

Podchodzę.
– „Przepraszam, to tu spotkanie?”
– „A pan z prasy?” – pyta kobieta w czapce z daszkiem.
– „Tak.”
– „To dobrze. Bo ludzie myślą, że my sekta.”

Ktoś wciska mi do kieszeni poradnik ptasiarza.

Po chwili podchodzi do mnie najważniejszy z nich, brodaty, mówią chyba na niego pan Bielik.


4. Ostateczne rozszyfrowanie skrótu

Opolskie Towarzystwo Ptakologiczne.
Nie żadne loże, templariusze czy tajne plany.
Grupka pasjonatów, którzy raz w miesiącu organizują wspólne obserwacje ptaków.
Założyli się w 2017 roku, bo – jak tłumaczy mi tajny informator –

„Ornitologia to za duże słowo, a ptakologia brzmi swojsko. OTP to tak trochę z przymrużeniem oka.”

Ich emblemat faktycznie zawiera ptaka – strzyżyka.
Nie orła, nie sowę, nie żadnego feniksa, który zmartwychpowstaje z popiołów, a szkoda!
Ale rysunek wykonano tak, by wyglądał „dostojnie”, bo pierwotnie miał trafić na pamiątkowe przypinki.

Z czasem symbol zaczął żyć własnym życiem.
Ktoś wrzucił zdjęcie do internetu, ktoś dopisał legendę o „tajnym bractwie z Opola”.
Reszta potoczyła się sama.


5. Tajemniczość w naturze

Ezechiel, znany już z lokalnych opowieści tapicer-ornitolog, nigdy nie należał formalnie do grupy, ale swoje wie.
– „A co w tym dziwnego, że ktoś w sobotę rano woli patrzeć na pliszki niż na telewizor?” – pyta retorycznie.
– „Jak komuś się chce robić z nich lożę, to niech robi. Przynajmniej ktoś o ptakach mówi.”

Niektórzy członkowie OTP sami śmieją się z legend, które narosły wokół skrótu.
Na jednym ze spotkań zrobili nawet żartobliwą prezentację o „masonerii ornitologicznej” – z cyrklem zrobionym z piór czapli i okiem z lunety.


6. A ptak z odznaki?

Słyszę, że to efekt nieporozumienia.
– „Pierwszy grafik, który robił logo, był fanem symboliki i coś mu się pomyliło. Miał być strzyżyk, a wyszła z tego mimochcąc sowa z okiem Horusa. Ale już zostało.”

Na jakimś forum czytam, jak następuje:

„Nie jesteśmy tajni, ale i nie hałasujemy.”


7. Ostatnie spotkanie

Z końcem dnia, gdy słońce odbija się od tafli wody, Ezechiel wskazuje mi sylwetkę nad trzcinami.
– „Patrz, błotniak stawowy. On tu zawsze kończy dzień.”

Robię zdjęcie.
Na tle pomarańczowego nieba ptak rzeczywiście wygląda jak symbol.
Ale jak symbol weekendowej pasji, która nie potrzebuje wyjaśnień.

W notatniku zapisuję:

OTP – Opolskie Towarzystwo Ptakologiczne.
Spotkania jawne, godzina 6:30, soboty.
Tajemnica wyjaśniona.
A jednak szkoda, że tak zwyczajnie.


Źródło: Wikimedia Commons, Autor: Nevit Dilmen (talk)

Zwierzyna towarzyszy mi w życiu, odkąd sięgam pamięcią. Dziecięce zainteresowanie dinozaurami oraz dzikimi kotami przerodziło się w dojrzałą fascynację wobec wszelkich istot – żywych, wymarłych i mitycznych.