1. Trop zaczyna się od plakietki
Wszystko zaczęło się od małej mosiężnej odznaki.
Znalazłem ją w antykwariacie przy ul. Krakowskiej, między starymi guzikami a brelokiem z logiem „Odry Opole”.
Na odznace trzy litery: OTP.
Pod nimi stylizowany ptak — coś między wróblem a zdeformowanym strzyżykiem (symbole płodności!).
Skrzydła zwinięte, łeb wzniesiony.
Na pierwszy rzut oka – symbol ezoteryczny.
Sprzedawca powiedział tylko:
– „Nie wiem, panie, ale oni się chyba dalej spotykają.”
2. Poszlaki, plotki, tropy

W redakcji pomysł szybko nabrał tempa.
Ktoś skojarzył, że w przedwojennym Oppeln działała loża masońska „Zum Goldenen Adler” – „Pod Złotym Orłem”.
Ktoś inny zauważył, że ptak z odznaki przypomina właśnie orła, choć stylizowanego, jakby celowo niepełnego.
Na forach internetowych znalazłem wpisy:
„OTP znów się uaktywniło.”
„Spotykają się nocą na wyspie Bolko.”
„To Opolski Tajny Plan, mają coś wspólnego z uczelnią.”
Nazwy mnożyły się same:
Opolski Tajny Plan,
Organizacja Tajnych Pomazańców,
Ordo Templaris Poloniae.
W każdym wariancie – atmosfera zagadki i lekko niepokojący ptak, który już zaczął mnie nawiedzać w koszmarach.
3. Trop prowadzi do człowieka
Po tygodniu dostaję wiadomość.
Krótki mail bez podpisu:
„Jeśli chcesz wiedzieć, czym jest OTP, przyjdź w sobotę na stawy Malina. Weź lornetkę, nie notes.”
Brzmi jak scena z thrillera, a kończy się… parkingiem przy trzcinach.
Stoi tam pięć osób. Wszyscy w gumowcach, z kubkami termicznymi.
Na ich kurtkach – naszywki: OTP.
Podchodzę.
– „Przepraszam, to tu spotkanie?”
– „A pan z prasy?” – pyta kobieta w czapce z daszkiem.
– „Tak.”
– „To dobrze. Bo ludzie myślą, że my sekta.”
Ktoś wciska mi do kieszeni poradnik ptasiarza.
Po chwili podchodzi do mnie najważniejszy z nich, brodaty, mówią chyba na niego pan Bielik.
4. Ostateczne rozszyfrowanie skrótu
Opolskie Towarzystwo Ptakologiczne.
Nie żadne loże, templariusze czy tajne plany.
Grupka pasjonatów, którzy raz w miesiącu organizują wspólne obserwacje ptaków.
Założyli się w 2017 roku, bo – jak tłumaczy mi tajny informator –
„Ornitologia to za duże słowo, a ptakologia brzmi swojsko. OTP to tak trochę z przymrużeniem oka.”
Ich emblemat faktycznie zawiera ptaka – strzyżyka.
Nie orła, nie sowę, nie żadnego feniksa, który zmartwychpowstaje z popiołów, a szkoda!
Ale rysunek wykonano tak, by wyglądał „dostojnie”, bo pierwotnie miał trafić na pamiątkowe przypinki.
Z czasem symbol zaczął żyć własnym życiem.
Ktoś wrzucił zdjęcie do internetu, ktoś dopisał legendę o „tajnym bractwie z Opola”.
Reszta potoczyła się sama.
5. Tajemniczość w naturze
Ezechiel, znany już z lokalnych opowieści tapicer-ornitolog, nigdy nie należał formalnie do grupy, ale swoje wie.
– „A co w tym dziwnego, że ktoś w sobotę rano woli patrzeć na pliszki niż na telewizor?” – pyta retorycznie.
– „Jak komuś się chce robić z nich lożę, to niech robi. Przynajmniej ktoś o ptakach mówi.”
Niektórzy członkowie OTP sami śmieją się z legend, które narosły wokół skrótu.
Na jednym ze spotkań zrobili nawet żartobliwą prezentację o „masonerii ornitologicznej” – z cyrklem zrobionym z piór czapli i okiem z lunety.
6. A ptak z odznaki?
Słyszę, że to efekt nieporozumienia.
– „Pierwszy grafik, który robił logo, był fanem symboliki i coś mu się pomyliło. Miał być strzyżyk, a wyszła z tego mimochcąc sowa z okiem Horusa. Ale już zostało.”
Na jakimś forum czytam, jak następuje:
„Nie jesteśmy tajni, ale i nie hałasujemy.”
7. Ostatnie spotkanie
Z końcem dnia, gdy słońce odbija się od tafli wody, Ezechiel wskazuje mi sylwetkę nad trzcinami.
– „Patrz, błotniak stawowy. On tu zawsze kończy dzień.”
Robię zdjęcie.
Na tle pomarańczowego nieba ptak rzeczywiście wygląda jak symbol.
Ale jak symbol weekendowej pasji, która nie potrzebuje wyjaśnień.
W notatniku zapisuję:
OTP – Opolskie Towarzystwo Ptakologiczne.
Spotkania jawne, godzina 6:30, soboty.
Tajemnica wyjaśniona.
A jednak szkoda, że tak zwyczajnie.


