W warsztacie Ezechiela, gdzieś pod Opolem, pachnie klejem, tkaniną i kawą rozpuszczalną z termosu. Na półce, między zszywaczem a paczką śrub, stoi stara lornetka z odpustu. – „Nie kupiłem jej do roboty [dobrze, że to wyjaśnia!]. To mój aparat fotograficzny bez zdjęć” – mówi.
Ezechiel tapiceruje fotele, ale o ptakach potrafi mówić z pamięci, bez notatek, w porządku migracyjnym.
Opolszczyzna nie ma rezerwatów o sławie Biebrzy, ale ma swoje miejsca: rozlewiska Odry, jeziora Turawskie, dolinę Nysy Kłodzkiej, Stobrawski Park Krajobrazowy.
To region przejściowy – i dla ludzi, i dla ptaków.
Widać tu to, co w innych częściach kraju już zanikło: stare sady, zdziczałe pastwiska, zapomniane kanały.
2. Bielik naprawdę tu króluje
Bielik, symbol polskich rzek, gniazduje w dolinie Odry i w lasach Stobrawskich. Nie jest rzadkością – od kilku lat liczba par lęgowych rośnie. W Turawie i Mechnicach obserwacje są regularne.
– „Są dwa, może trzy gniazda gdzieś w szerokiej okolicy. Kiedyś widziałem, jak młody siedział na topoli, a stary krążył nad rzeką. Widziałem to gołym okiem, nie przez sprzęt. Takie rzeczy się pamięta” – mówi Ezechiel.
3. Sowy i dzięcioły – stali mieszkańcy
Przez Bory Stobrawskie prezemyka różnorodna zwierzyna, w tym również i ptaki – choćby bocian czarny.
Czasem usłyszy się sowę uszatą, a w południowych rejonach województwa, bliżej Głuchołazów, zdarzają się pojedyncze obserwacje puszczyka uralskiego – ale to wyjątki, nie reguła.
Lasy Turawskie i Niemodlińskie to królestwo dzięcioła czarnego, zielonego i średniego. Wiosną różnorodne stukania słychać tu i ówdzie. Lecz nie wszystkie dzięcioły się tym na co dzień parają – zielone i zielonosiwe większosć czasu spędzają na ziemi, szukając pożywienia w mrowiskach.
– „Zdarzyło mi się mierzyć tapicerski gwóźdź, a tu dzięcioł walił w dąb. I pomyślałem: robota to robota, tylko narzędzie inne” – mówi Ezechiel.
Niewątpliwie ten pasjonat ornitologii mógłby napisać niejeden poradnik ptasiarza.
4. Dzierlatka – ptak, który się nie poddał, tylko zmienił adres
W latach 80. Opolszczyzna była jednym z ostatnich regionów, gdzie dzierlatka miała liczne populacje.
Dziś została w zasadzie tylko w miastach – pojedyncze pary gniazdują przy dużych parkingach w Opolu, w okolicach centrów handlowych i stacji benzynowych.
To przykład ptaka, który przystosował się do nowej rzeczywistości.
Dzierlatka lubi ciepło, suche podłoże i przestrzeń – warunki, które na Opolszczyźnie dziś oferują już tylko rozgrzane place i dachy.
5. Rzadcy przybysze
Choć region nie leży na głównych trasach migracyjnych, co kilka lat pojawiają się tu niespodziewani goście (choć są te mniejsze ptasie marszruty, choćby na Płaskowyżu Głubczyckim).
W ostatniej dekadzie odnotowano m.in.:
- sępa płowego (okolice Głuchołazów, 2021),
- pelikana kędzierzawego (na stawie w rejonie Nysy),
- błotniaka stepowego (regularne obserwacje na północy województwa),
- żurawia stepowego (Namysłów, 2018).
Dla lokalnych obserwatorów takie wizyty to małe święta.
Niektórzy żartują, że to „efekt Bielika”.
6. Łukasz Bielik – postać prawdziwa albo zmyślona
Nikt nie wie, czy Łukasz Bielik istniał naprawdę.
Według jednych był młodym zapaleńcem z Opola, który w latach 90. jeździł rowerem po naokoło stawów w czerwonej bluzie z kapturem, robiąc notatki o ptakach.
Według innych – postacią wymyśloną przez ornitologów (zobacz, kim jest ornitolog), którzy chcieli mieć kogoś, na kogo można zwalić winę za płoszenie rzadkich gatunków.
– „Mówią, że jak się w Turawie pojawił bielik, to zaraz przylatywał też Bielik. I wszyscy wiedzieli, że ptaki uciekły przez niego, nie przez hałas motorówki. Ale może to mit. Każde środowisko ma swojego diabła i swojego świętego” – mówi Ezechiel.
Dziś imię Łukasza Bielika bywa przywoływane pół żartem, pół serio:
„Uważaj, nie bądź jak Bielik” – mówią starsi birdwatcherzy, gdy ktoś podejdzie za blisko do gniazda.
7. Gągoły, czajki i dudki – zwykła codzienność
Na jeziorach Turawskich i w dolinie Małej Panwi regularnie spotyka się gągoły, perkozy, krzyżówki, a na polach – czajki.
Wiosną wraca dudek, jeden z najłatwiejszych do rozpoznania ptaków w regionie (wciąż o charakterze wiejskim).
To nie są gatunki, które trafiają do telewizji przyrodniczej, ale dla Ezechiela właśnie one są najważniejsze.
– „Jak ktoś mówi, że widział flaminga, to się uśmiecham. Ale jak powie, że dudka pod lasem – to ja wiem, że był naprawdę.”
8. Miasta też mają skrzydła
Opole, Kędzierzyn-Koźle i Nysa to siedliska jerzyków, pustułek i wróbli.
Ptaki wykorzystują otwory wentylacyjne, balkony i gzymsy bloków.
Wbrew pozorom to właśnie tu, a nie w lesie, można dziś zobaczyć największą różnorodność gatunków.
Ezechiel mówi, że w mieście ptaki mają więcej wspólnego z ludźmi, niż się wydaje.
– „Każdy szuka tylko kawałka dachu i świętego spokoju.”
Opolszczyzna to region, który nie potrzebuje ornitologicznej reklamy.
Nie ma tu sensacji, ale jest coś trwalszego – codzienna obecność ptaków w krajobrazie, nawet jeśli przelatują tylko na chwilę.
Łukasz Bielik, czy istniał, czy nie, też jest częścią tej historii – tej o ludziach, którzy patrzą w niebo, choć nie zawsze wiedzą, co widzą.
– „Najważniejsze, że jeszcze mamy co oglądać” – mówi Ezechiel, odkładając zszywacz.
Za oknem krzyczy sroka.
On nie reaguje, przyjmuje to do siebie, wręcz stapiania się z tym skrzekliwym odgłosem.
