Strona główna » Blog » Ptaki » Krew kaczki. Co tak naprawdę się wydarzyło w pociągu?
Posted in

Krew kaczki. Co tak naprawdę się wydarzyło w pociągu?

krew kaczki

Obserwator Zwierząt – mój współredaktor – wsiadł do pociągu z zamiarem odbycia spokojnej podróży. Wagon wypełniony był zwyczajnymi ludźmi: ktoś jadł kanapkę, ktoś czytał gazetę, ktoś drzemał przy oknie. Nic nie zapowiadało, że stanie się świadkiem sceny, której nie powstydziłby się Mrożek.

Podszedł do swojego miejsca. Już miał usiąść, gdy usłyszał głos z boku:

– Niech pan siada gdzie indziej.

– A czemu? – spytał, zaskoczony.

– Bo kaczka zmarła.

Obserwator spojrzał na mężczyznę. Na jego kolanach stało kartonowe pudełko, zwyczajne, po owocach. Tylko że spod wieczka zaczynała sączyć się ciemna ciecz.

– To krew kaczki – wyjaśniła skwapliwie pasażerka z sąsiedniego fotela, a potem roześmiała się głośno, jakby sytuacja była zupełnie normalna, jakby o takie rzeczy w podróży nietrudno.

W wagonie zrobiło się cicho. Kilku pasażerów odsunęło torby, ktoś przesunął się bliżej przejścia. Obserwator, który całe życie notował zwierzęce zwyczaje, po raz pierwszy spotkał się z przypadkiem „martwej kaczki w komunikacji zbiorowej”.

– I co teraz? – spytał półgłosem, bardziej do siebie niż do kogokolwiek.

Nikt nie odpowiedział. Pociąg toczył się dalej, stukot kół mieszał się z dziwnym napięciem. Pudełko tkwiło nieruchomo na kolanach właściciela, ciecz kapała powoli, a śmiech kobiety brzmiał jeszcze w uszach.

Obserwator później zanotował: Zwierzęta spotyka się wszędzie. Nawet w przedziale, pod numerem miejsca 42. A życie – jak pociąg – jedzie dalej, choć czasem kaczka zostaje w tyle.”