Strona główna » Blog » Potwory » Wąż kusiciel
Posted in

Wąż kusiciel

W chwili, gdy świat wciąż jeszcze lśnił świeżością stworzenia, a rosą kropiły się zieleńce, on – duch upadły, władca ciemności – znalazł dla siebie nowe narzędzie. Wąż, z wszystkich stworzeń najbardziej giętki, najdoskonalszy w ruchach i kształtach, stał się jego naczyniem.

Nie był to jeszcze gad pełzający, lecz istota dumna, o postawie wzniesionej, błyszcząca łuskami jak klejnotami. Słusznie mówi Milton, że szatan „wszedł w niego jak w królewskie szaty”. Wąż stał się maską, a demon – duszą. I tak przemówił, głosem nieludzkim, a jednak kusząco miękkim, podszytym obietnicą wiedzy, która miała zrównać człowieka z Bogiem.

Ewa, zapatrzona w piękno rajskiego drzewa, usłyszała słowa: „Będziecie jako bogowie”. Była to pieśń zwodnicza, a jednak pełna muzyki. Szatan przez usta węża odśpiewał hymn pychy – pieśń, która miała moc większą niż wszelkie pioruny, bo nie burzyła zewnętrznych murów, lecz otwierała furtkę w sercu człowieka.

Wąż w rajskim ogrodzie to nie prosty gad, lecz emblemat rebelii. Staje się pomnikiem wiecznego buntu, który z nieba spadł w czeluści, a stamtąd – w ciało zwierzęcia. Milton widział w nim echo Lucyfera: pięknego, lecz przewrotnego, obdarzonego siłą uwodzenia. Zresztą, jakże inaczej? Czyż bunt anioła mógł przybrać inną formę niż istoty, która ślizga się między światem światła a cieniem?

Wiele do powiedzenia miałby tu też Freud, który nie przeoczyłby fallicznego kształtu wężowej istoty!

I gdy padły słowa zaklęcia, historia ludzkości złamała się jak konar. Na ziemię spadła nie tylko niewinność człowieka, ale i duma węża. On sam, przeklęty, stracił swą postawę i odtąd miał się czołgać, lizać proch, stając się przypomnieniem klęski.

Milton daje temu obrazowi ton epicki: widzimy, jak wąż staje się teatrem dla upadłego anioła, a zarazem ofiarą jego zuchwałości. Duma Lucyfera wciela się w ciało zwierzęcia, a kiedy kara spada, wąż razem z człowiekiem ponosi jej ciężar. Nie tylko Ewa utraciła raj. Także zwierzę, w którym przemówił bunt, zostało odarte z dawnej postaci.

I może tu właśnie kryje się najgłębsza ironia dziejów: że do grzechu człowieka potrzebne było zwierzę. Że demon, by skusić koronę stworzenia, przybrał kształt istoty mniejszej. Wąż, choć narzędzie, stał się na wieki symbolem zdrady. A jednak – czy nie pobrzmiewa w tym także nuta litości? On także został zdegradowany, on także stracił swą pierwotną chwałę.

Milton maluje ten obraz nie jako prostą bajkę o gadzie, lecz jako kosmiczną tragedię. Na scenie raju wystąpił pierwszy aktor upadku: wąż-kusiciel, pełen blasku i podstępu, przez którego usta przemówiła cała ciemność piekieł. I od tamtej chwili każde spojrzenie na wijącego się w trawie gada niesie w sobie echo tamtej tragedii – przypomnienie, że człowiek uwierzył szeptowi i stracił ogród, w którym miał mieszkać na wieki.