Słowo „smok” pochodzi z prasłowiańskiego smokъ i jest ogólnosłowiańskie – występuje w podobnej formie w czeskim (zmok), rosyjskim (смок), białoruskim (цмок) i wielu innych językach słowiańskich. Etymologia nie jest do końca pewna, ale najczęściej łączy się je z rdzeniem oznaczającym szybkie, śliskie poruszanie się, „przesmykiwanie” czy „ślizganie” (por. prasłowiańskie smykati lub smeuk- – stąd też polskie „smykać”, „przesmyknąć”, a nawet „szmugiel”). Smok to więc pierwotnie coś, co się skrada, wije, przemyka – idealnie pasuje do mitologicznego wężowatego gada, który czai się w jaskiniach i nagle atakuje. To bardzo stare, rodzime słowiańskie słowo. Smok istnieje więc w polszczyźnie od najdawniejszych czasów.
Słowo „smog” natomiast jest dużo młodsze i czysto angielskie – powstało na początku XX wieku (pierwsze użycie ok. 1905 r., przypisywane drowi H.A. des Voeux w kontekście londyńskiej „czarnej mgły”) jako tzw. portmanteau, czyli zbitka dwóch słów: smoke (dym) + fog (mgła). Do polskiego weszło jako zapożyczenie w XX wieku (przez jakiś czas mówiono nawet „dymgła”), bo dokładnie oddaje istotę zjawiska: gęsta, trująca mieszanka dymu z mgłą. Fonetycznie „smog” brzmi niemal identycznie jak „smok”, ale to czysty przypadek – zero wspólnego pochodzenia, zero powiązań etymologicznych.
Choć niewątpliwie i smok, i smog mają coś wspólnego z dymem!



