Blog o zwierzętach » Potwory » Potwory w lesie

Potwory w lesie

potwory w lesie
Źródło: Wikimedia Commons, Autor: Jan Tur

W prawdziwych lasach nie grasują krwiożercze bestie rodem z filmów grozy. A jednak każdy, kto kiedykolwiek wędrował samotnie przez gęstwinę, wie, że drzewa potrafią mówić własnym językiem – skrzypieniem, trzaskiem, cieniem przyczajonym na granicy widzenia. To właśnie z tych dźwięków, kształtów i światłocieni rodzą się potwory leśne: nie te z zoologii, lecz z naszej wyobraźni.

Bestie ukryte w pniu

Spójrz, wędrowniku, na powalony pień, rozszarpany przez czas i próchnienie. Pofałdowane włókna drewna układają się w coś, co wygląda jak grzbiet z kolcami; spękania tworzą zarysy oczu, nozdrzy i pysków. Na Tobie zamieszczonym zdjęciu widać właśnie taką „stworzynę”:

— jakby istotę ze szczęką otwartą w niemym ryku, z rogatym zarysem łba i ciemnym, czujnym okiem, które tak naprawdę jest jedynie plamą cienia.

To klasyczny przykład zjawiska, które towarzyszy ludziom od tysięcy lat – dostrzegania postaci w przypadkowych kształtach. Ale w lesie to coś więcej. Tu martwe drewno potrafi przybrać formy tak misternie „wyciosane”, że wyglądają jak rzeźby stworzonych bytów.

Kiedy cień staje się stworzeniem

Słońce pada wśród drzew pod ostrymi kątami. Cień nie stoi tu spokojnie – jest ruchliwy, rozedrgany jak płomień. Wystarczy, że konar skrzywi się w półmroku, a spomiędzy drzew wyłania się chuda sylwetka; wystarczy, że liście utworzą ciemniejszą plamę na korze, a pojawia się złowrogie „oko”.

To w takich chwilach rodzą się leśne potwory – z kontrastu światła i głębokiej czerni, których współpraca tworzy scenografię niczym z gotyckiej baśni.

Potwory z baśni, legend i Szekspirowskich lasów

Las od zawsze był przestrzenią wyobraźni. W literaturze zachodniej to miejsce chaosu i cudowności: Szekspir wielokrotnie pisał o lasach, które zmieniają ludzi, płatają im figle, a nawet tworzą własne zjawy. Huczące knieje z jego dramatów można czytać jako symbol miejsc, gdzie rzeczywistość staje się miękka i przepuszcza to, co nierzeczywiste.

Podobnie w europejskich baśniach las pełen jest:

  • cieni przypominających duchy,
  • wydrążonych pni, które wyglądają jak paszcze smoków,
  • głazów układających się w śpiące sylwetki trolli,
  • korzeni splątanych tak, że naśladują szpony lub ogony.

To nie potwory stworzyły las – to las stworzył potwory w naszych umysłach.

Dlaczego w ogóle widzimy potwory tam, gdzie ich nie ma?

To proste i zarazem niezwykłe: ludzki mózg jest potężną maszyną do rozpoznawania wzorców. Jeśli brakuje mu danych, dopowiada resztę. Światło, cień i skomplikowane formy martwego drewna są jak puzzle bez kilku elementów – a nasz umysł natychmiast je uzupełnia, często w stronę tego, co dramatyczne, niepokojące lub tajemnicze. Na podobnej zasadzie wierzymy – że UFO istnieje!

I śnimy o syrenach – też przecież potworach.

W efekcie powalony pień nigdy nie jest tylko pniem. Jest:

  • smokiem strzegącym korzeni,
  • wilkiem zastygłym w ziemi,
  • dębowym demonem z pyskiem utworzonym przez przypadek,
  • lub jak na moim zdjęciu – stworzeniem z szeroko otwartym paszczyskiem i rogatą sylwetką, które zdaje się patrzeć wprost na wędrowca.

Las – największa galeria potworów naturalnych

Takie formy nie są rzadkie. Powstają przez:

  • próchnienie,
  • kruszenie drewna przez owady,
  • napór wiatru,
  • pękanie od wysychania,
  • działanie grzybów, które w drewnie rysują fantastyczne linie.

Wszystko to razem tworzy rzeźbiarski chaos natury. A my – czy tego chcemy, czy nie – interpretujemy go po swojemu.

I właśnie dlatego warto patrzeć uważnie

Wędrując przez las, można znaleźć setki „stworzonych” przez przyrodę potworów. Jedne straszą, inne bawią, jeszcze inne wyglądają jak bohaterowie pradawnych opowieści. To twory, których nikt nie zaprojektował – a które wyobraźnia potrafi zmienić w istoty bardziej sugestywne niż te z książek fantasy.

Potwory leśne istnieją. Wyłaniają się oto z cienia, drewna i ludzkiej wyobraźni.

Źródło: Wikimedia, Autor: London Art Critique

Zwierzyna towarzyszy mi w życiu, odkąd sięgam pamięcią. Dziecięce zainteresowanie dinozaurami oraz dzikimi kotami przerodziło się w dojrzałą fascynację wobec wszelkich istot – żywych, wymarłych i mitycznych.