Blog o zwierzętach » Potwory » Nawiedzony labirynt

Nawiedzony labirynt

nawiedzony labirynt

I to mroczne pytanie: czy istnieją duchy w Polsce?

Wyruszamy o brzasku. Mgła unosi się nad polami, a na tylnym siedzeniu samochodu Teodor – kolekcjoner zjawisk, miłośnik dawnych rytuałów i miejsc, gdzie rzeczywistość wydaje się cieńsza niż zwykle – przegląda notatki. „Labirynty” – mówi – „to nie tylko układ kamieni czy ścieżek. To mapy duszy. A niektóre z nich, jeśli wierzyć starym kronikom, mają swoich strażników”.


Kamienne kręgi i mroczne ogrody

Pierwszy przystanek – Kaszuby. W lesie niedaleko Węsior znajdują się kamienne kręgi Gotów, które lokalni nazywają „labiryntami ducha”. W nocy podobno słychać tam szepty, a psy nie chcą przechodzić między głazami. Archeolodzy mówią o miejscach kultu solarnego, ale Teodor ma inną teorię: – „Toć to portale pamięci. Kamienie trzymają ślad ludzi, którzy tu przychodzili”.

Na południu kraju, w okolicach Opola, odwiedzamy zapomniany ogród-labirynt przy dawnym dworze. Zarośnięte aleje układają się w spiralny wzór, pośrodku stoi posąg anioła bez twarzy. Nocą podobno widać postać kobiety w białym płaszczu, która nigdy nie wychodzi z kręgu.


Ścieżki, które prowadzą w głąb

W tradycji europejskiej labirynt miał znaczenie duchowe. W średniowiecznych katedrach, jak w Chartres, symbolizował drogę do Boga, w której nie ma skrótów – tylko zawroty i powroty. W Polsce zachowały się nieliczne ziemne labirynty, tzw. błądznice – np. w Trzebiatowie nad Bałtykiem. Mieszkańcy wierzyli, że w ich środku można spotkać ducha opiekuna, który odpowiada tylko tym, którzy idą z czystym sercem.

Teodor z uśmiechem notuje: – „W każdej kulturze labirynt to próba – nie tylko dla nóg, ale i dla umysłu. Może duchy tych miejsc to po prostu echo ludzkiego lęku przed zagubieniem?”

Źródło: Wikimedia Commons, Autor: bertknot

Głos kamienia

Wieczorem stoimy na wzgórzu w pobliżu ruin zamku w Olsztynku. Na szczycie, z kamieni i mchów, miejscowi ułożyli współczesny labirynt. Niby turystyczna atrakcja, a jednak, gdy słońce zachodzi, cisza gęstnieje. Kroki odbijają się dziwnie – jakby ktoś szedł tuż obok. Duch zwierzęcia? Może duch konia?

Czy może śnimy o duchach???

Teodor przystaje, łapie dech, wtedy rzecze – „Niektóre labirynty są nawiedzone, ale nie przez wywołane duchy zmarłych – przez myśli tych, którzy tu błądzili. Każdy zostawia tu kawałek siebie.”

Zastanawiam się, czy duchy zmarłych istnieją?


Gdzie kończy się mit, a zaczyna pamięć

Czy w Polsce naprawdę istnieją nawiedzone labirynty? Nikt nie potrafi odpowiedzieć jednoznacznie. Historycy mówią o miejscach kultu i geometrii sacrum, ezoterycy – o wrotach między wymiarami. A może to po prostu przestrzenie, które zmuszają nas, by się zatrzymać, zawrócić, pomyśleć.

Gdy wracamy do samochodu, Teodor rzuca cicho: – „Każdy labirynt jest nawiedzony, jeśli szukasz w nim sensu.”
I chyba ma rację.

Zwierzyna towarzyszy mi w życiu, odkąd sięgam pamięcią. Dziecięce zainteresowanie dinozaurami oraz dzikimi kotami przerodziło się w dojrzałą fascynację wobec wszelkich istot – żywych, wymarłych i mitycznych.