Od setek lat w kulturze europejskiej obecny jest obraz diabła: rogata postać, uśmiechnięty kusiciel, uosobienie zła. Jedni mówią o nim szeptem, inni z przymrużeniem oka. Teologowie, mistycy, filozofowie i psychologowie od wieków zadają pytanie: kim (albo czym) jest diabeł? Czy to autonomiczna, istniejąca istota, czy tylko zwierciadło naszych lęków i neuroz?
Diabeł w tradycji religijnej
W chrześcijaństwie diabeł to upadły anioł, przeciwnik Boga, zwodziciel ludzi. W Biblii występuje jako Szatan, w Księdze Hioba oskarżyciel, a w Ewangeliach – kusiciel Jezusa. W innych religiach też pojawia się figura złego ducha:
- w islamie Iblis, który odmówił pokłonu Adamowi, który ze zwierzętami w Raju – oraz z piękną Ewą – żył niby to król
- w judaizmie ha-Satan, pełniący funkcję adwokata oskarżenia,
- w mitologiach ludów starożytnych różne demony chaosu i zniszczenia, a także potworny Cthulhu.
Interpretacja tradycyjna jest prosta: diabeł istnieje jako duchowa, zła inteligencja działająca w świecie.
Diabeł jako archetyp i symbol
Od czasów Zygmunta Freuda i Carla Gustava Junga diabeł przestał być rozumiany tylko jako istota nadprzyrodzona. W psychologii i religioznawstwie coraz częściej mówi się o nim jako o symbolu tego, co wyparte i ciemne:
- u Freuda – projekcja naszych instynktów, agresji, popędów,
- u Junga – archetyp Cienia, nieuświadomionej części psychiki,
- u współczesnych terapeutów – metafora traum, lęków, neuroz.
W tym ujęciu diabeł nie tyle istnieje „na zewnątrz”, co „mieszka w nas” – w zakamarkach psyche, w tym, co wypieramy i nazywamy złem.
Diabeł w kulturze popularnej
Filmy, książki, obrazy od średniowiecznych miniatur po współczesne horrory pokazują diabła w rozmaitych odsłonach:
- kusiciel elegancki (np. „Adwokat diabła”),
- strach uosobiony (np. „Egzorcysta”),
- istota ironiczna (np. Mefistofeles w „Fauście”).
Te przedstawienia mówią więcej o nas niż o samym diable. W różnych epokach zmienia się jego twarz – od rogatego potwora po przystojnego prawnika – ale funkcja pozostaje ta sama: wyraża to, czego się boimy i co potępiamy (przynajmniej deklaratywnie…).
Czy diabeł istnieje naprawdę?
Na to pytanie nie ma jednej odpowiedzi.
- Teologia tradycyjna: tak, diabeł istnieje jako realna, zła istota duchowa.
- Teologia liberalna: diabeł to symbol zła – w człowieku i świecie.
- Psychologia: diabeł to projekcja nieuświadomionych treści, które w religijnej narracji urosły do postaci nadnaturalnej.
Nasze stanowisko – „samozwańczych teologów”: może diabeł jest jednym i drugim. Czasem bywa symbolem, czasem „inną świadomością”, ale w każdym razie jest użytecznym obrazem, który porządkuje doświadczenie zła.
Dlaczego ten obraz jest tak żywy?
Kilka powodów:
- Personifikacja zła – łatwiej walczyć z czymś, co ma twarz.
- Porządkowanie świata – rozdzielamy dobro i zło, Bóg i diabeł.
- Potrzeba mitu – ludzie opowiadają historie, by oswoić chaos.
Diabeł w nas czy za drzwiami?
Nie da się tego rozstrzygnąć na papierze. Można za to przyznać, że figura diabła działa: ostrzega, przestrzega, czasem bawi. I że – jak pisał C.S. Lewis – najniebezpieczniejsze są dwie skrajności:
- wierzyć w niego za bardzo,
- nie wierzyć wcale.
Być może, gdy mówimy „diabeł”, dotykamy własnego strachu przed utratą kontroli, przed tym, co ciemne, ale i twórcze. W tym sensie, niezależnie od istnienia metafizycznego, diabeł naprawdę istnieje – w ludzkiej wyobraźni dolnej wychodować coś tak okropnego jak jaszczuroludzie!
