Strona główna » Blog » Leczenie zwierząt » Czy zwierzę może oszaleć???
Posted in

Czy zwierzę może oszaleć???

czy zwierzę może oszaleć?

Pytanie wydaje się z pozoru proste. Zwierzę to organizm, jego zachowanie można zbadać, zdiagnozować, opisać w podręczniku etologii. A jednak w rzeczywistości nie wiadomo nawet, czym jest szaleństwo – ani u ludzi, ani tym bardziej u zwierząt.

Pies krążący bez końca po ogrodzie. Wrona – czemu atakuje? Czemu mnie prześladuje? Kot, który godzinami wpatruje się w pustą ścianę. Czarny koń, który nagle przestaje jeść i zaczyna uderzać głową o drzwi stajni. Weterynarz powie: stereotypia, zaburzenie behawioralne, efekt stresu. Ale jeśli ktoś spojrzy inaczej – zobaczy istoty, które wymknęły się wspólnej rzeczywistości, znalazły się w świecie własnych obrazów, które dla nich są bardziej realne niż nasza codzienność.


Normalność czy odchylenie?


Szaleństwo zakłada istnienie normy. Tylko że kto ją ustala? Człowiek, który sam błądzi w mgłach własnej świadomości, stwarza kryteria normalności i przykłada je do wszystkiego, co żywe. Kiedy koń liże metalowy pręt godzinami, nazywamy to chorobą. Ale może w tamtej czynności odnajduje porządek, rytm, poczucie bycia w świecie bardziej spójnym niż nasz?

Może to, co postrzegamy jako „szaleństwo”, jest właśnie próbą zwierzęcia odnalezienia ładu – nie dla nas, ale dla siebie.


Zewnętrzne demony czy wewnętrzne światy?


U ludzi mówi się o urojeniach, halucynacjach, świecie widzianym inaczej niż wszyscy. U zwierząt nie ma języka, który pozwoliłby to potwierdzić. Można tylko obserwować gesty, schematy, powtarzalne ruchy. Czy kot, który atakuje niewidzialnego przeciwnika, walczy z cieniem naszej wyobraźni, czy może rzeczywiście widzi coś, czego my już nie umiemy zobaczyć?

Jeśli każde stworzenie istnieje w swojej bańce percepcji, to „szaleństwo” jest po prostu zmianą kształtu tej bańki.


A może to my jesteśmy szaleństwem?


Możliwe, że to, co człowiek nazywa normalnością, jest największą iluzją. Ciągłe tłumaczenie, klasyfikowanie, próba podporządkowania zwierzęcych zachowań naszym kategoriom to akt dominacji, a może i desperacji. Wrony kraczące nad miastem, pies ujadący nocami, krowa wpatrzona w horyzont – każde z nich może być w stanie, który nazwalibyśmy obłędem, a który w rzeczywistości jest ich prawdziwym byciem.

Bo kto powiedział, że nieprzewidywalność, powtarzalność czy brak celu to choroba? Może to jest właśnie najbardziej pierwotna postać istnienia.


Podsumowanie?


Nie ma podsumowania. Zwierzę może „oszaleć”, ale tylko w języku, który my stworzyliśmy, żeby nazwać coś, czego nie rozumiemy. Dla niego samego szaleństwo może być jedynym możliwym światem. I jeśli tak jest, to różnica między normalnością a obłędem znika – zostaje tylko świadomość dryfująca w nieskończonym strumieniu obrazów, których nigdy nie uchwycimy.