Jam jest Vyrathar, Płomień Gór Czarnych, Strażnik Szmaragdowego Szczytu.
Od stu wiosen strzegę mej komnaty skarbów, a na tronie z czystego złota siedzi ona –
księżniczka Emberlyn o włosach jak księżycowa poświata, w diademie z gwiazdowego srebra.
Nie jest więźniem. Jest moją oblubienicą z wyboru.
Oto nadchodzą trzej rycerze – każdy z inną przewrotnością w sercu.
Pierwszy już puka we wrota z obsydianu.
Co czynisz, smoku?
Rycerz w srebrzystej zbroi kłania się nisko.
„Panie smoku, jam jest sir Aldric z Białego Zakonu. Przysięgam na mój honor, że nie pragnę ni złota, ni dziewicy – jeno uwolnić ją od twojej tyranii.”
Lecz w jego kieszeni widzisz odbicie – mały flakonik z czarną cieczą, truciznę na smocze gardło.
Jak odpowiadasz?
Rycerz próbuje sięgnąć po flakon – lecz twój ogień jest szybszy.
Pada w popiół, trucizna syczy na kamieniu.
Drugi rycerz już nadchodzi ścieżką.
Co czynisz?
Rycerz w szarym płaszczu, twarz uwalana popiołem.
„Nie tknę złota. Nie pragnę niewiasty. Chcę jeno kropli twej krwi, smoku – albowiem uzdrowi me umierające dziecko.”
Lecz jego buty są nowe, a na palcu błyszczy pierścień z rubinem wielkości orzecha.
Jak odpowiadasz?
Rycerz blednie, jąka się, cofa – twój wzrok go parzy.
Ucieka w popłochu, lecz twój ogień dogania go na ścieżce.
Trzeci rycerz już czeka u wrót.
Co czynisz?
Rycerz zdejmuje hełm. Twarz piękna, oczy pełne łez.
„Kocham ją od dziecka. Byliśmy zaręczeni, nim porwałeś ją, bestio. Oddaj mi mą Emberlyn, a odejdę bez walki.”
Księżniczka na tronie cicho śmieje się i kręci głową – nigdy wcześniej nie widziała tego człowieka.
Co robisz?
Trzej rycerze leżą w popiele.
Żaden nie zdołał przejść próby prawdy.
Emberlyn wstaje z tronu. Diadem lśni jak mała galaktyka.
Kładzie dłoń na twych łuskach i szepcze:
„Czas, Vyratharze. Czas, byśmy stali się jednym.”
Co odpowiadasz?
Rycerz podchodzi… i wlewa ci truciznę do paszczy. Ogień gaśnie. Emberlyn krzyczy.
Koniec straży.
Odwracasz się – a rycerz wbija sztylet w odsłonięty kark. Emberlyn patrzy, jak padłeś.
Koniec straży.
Podajesz łuskę – on wbija w nią zatruty sztylet. Trucizna rozlewa się w twym sercu.
Koniec straży.
Mówisz prawdę – a on rzuca się z wściekłością i wbija miecz w twój bok.
Koniec straży.
Oddajesz Emberlyn fałszywemu kochankowi. Odchodzi z nim bez słowa. Twój tron zostaje pusty.
Koniec miłości i straży.
Ziejesz ogniem – lecz on uchyla się i wbija włócznię w twój brzuch. Emberlyn patrzy, jak umierasz.
Koniec straży.
Niebo nad Szmaragdowym Szczytem zapłonęło purpurą i złotem.
Smocze skrzydła otoczyły księżniczkę.
Dzwony w chmurach biły same z siebie.
I tak oto Vyrathar i Emberlyn zostali mężem i żoną na wieki wieków.
(słychać uroczyste fanfary i początek marszu weselnego…)
Zwierzyna towarzyszy mi w życiu, odkąd sięgam pamięcią. Dziecięce zainteresowanie dinozaurami oraz dzikimi kotami przerodziło się w dojrzałą fascynację wobec wszelkich istot – żywych, wymarłych i mitycznych.