Dinozaury rozwijały się przez miliony lat, by w jurze i kredzie zdominować niemal wszystkie ekosystemy na Ziemi. Wtedy trend się gwałtownie odwrócił. Gady te zaczęły wymierać, grzebiąc ze sobą różnorodne sekrety. Potężne rozmiary z atutów stały się balastem – przetrwały bowiem tylko mniejsze stworzenia… Do dziś toczy się wiele sporów na ich temat i na wiele pytań nie sposób otrzymać jednoznacznej odpowiedzi. Co, oczywiście, może się zmienić, w końcu paleontologia stoi na coraz wyższym poziomie, w co duży wkład ma rozwój technologiczny wykorzystywany przez naukę. Wprawdzie obecnie nie wiemy z całą pewnością choćby tego, czemu dinozaury były takie wielkie, niemniej dysponujemy różnymi teoriami, hipotezami czy zwykłymi domysłami.
Zanim je omówimy, trzeba tu wyjaśnić pewną rzecz. Otóż nie wszystkie dinozaury osiągały rozmiary domów jednorodzinnych czy też blokowisk. Wśród tego kladu nie brakowało znacznie skromniejszych istot, niektóre były wszakże mniejsze od kurcząt. To jednak te największe budzą naszą największą fascynację mieszającą się z pewną grozą. Dlatego też w powszechnej opinii – dinozaury były gigantami. Tymczasem gigantami należałoby określić wyłącznie jedną ich grupę, mianowicie zauropody. Były to stwory czworonożne, o masywnym ciele opierającym się na czterech grubych nogach oraz mające wyraźnie wydłużoną szyję (stąd nazywane bywają potocznie “długoszyjcami”). Do nich zaliczał się między innymi dobrze nam znany diplodok. Należy więc zadać sobie pytanie – czemu to właśnie one były duże aż tak (słoń afrykański, największe żyjące lądowe stworzenie jest od nich nawet 10 razy mniejszy), że żadne inne zwierzęta żyjące kiedykolwiek na Ziemi nie mogły się z nimi równać?
Obrona przed drapieżnikiem
Takie zwierzęta roślinożerne jak ceratopsy, ankylozaury czy stegozaury były naturalnie wyposażone w swoisty oręż. Jedne miały rogi, inne pokrywały kostne płytki, kolce czy maczugi na ogonach. Nie były więc bezbronne w starciach z większymi drapieżnikami. Zdarzało się zapewne i tak, że to właśnie mięsożerca przegrywał w takim starciu i ginął po zawziętej walce.
Inną strategię przetrwania ewolucja opracowała dla tych największych roślinożerców, czyli do przywołanych już zauropodów. W końcu zrobiły się tak duże, że nawet krwiożerca jurajski, allozaur, omijał je szerokim łukiem.
Zdobywanie nowych źródeł pokarmu
Wielki rozmiar zauropodów na pewno ułatwił im dostęp do źródeł pożywienia, który znajdował się poza zasięgiem istot żerujących przy ziemi (większość dinozaurów roślinożernych). Stosunkowo niewielkie głowy osadzone na długich szyjach docierały do najwyższych gałęzi drzew ze skraju lasów. Następnie zębami niczym grabiami zgarniały listki, a potrzebowały ich zebrać naprawdę dużo, żeby nie iść spać na głodniaka.
Te dwie teorie są racjonalne i nie można im niczego zarzucić. Poza nimi istnieją również inne pomysły, które mają co najwyżej status hipotezy. Rośnięcie dinozaurów miałoby więc sprzyjać ich termoregulacji (gigantotermia), choć tutaj należy nadmienić, że do końca nie wiadomo, czy były stało- czy zmiennocieplne.
W każdym razie rozsądne wydaje się stwierdzenie, że na to, że dinozaury były takie wielkie złożyło się przynajmniej kilka czynników – a dwa główne wymieniliśmy powyżej.
